Zaloguj się
Wyszukiwarka
Newsletter
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
O Tulitikku
Tulitikku to „zapałka” po fińsku.
Dlaczego po fińsku? Bo Główna Etykietowa, czyli ja, Magdalena Szwedowska, urodziłam się w Finlandii i mam do tego kraju sentyment, choć mieszkałam tam tylko przez pierwsze 3 lata życia.
Dlaczego zapałka w nazwie? Bo jestem filumenistką, czyli kolekcjonuję etykiety zapałczane, czyli te małe „papierki”, które kiedyś tj. do lat 80. XX wieku, naklejano na pudełka z zapałkami,Etykiety pełniły rolę informacyjną, edukacyjną, propagandową i były też nośnikiem reklamy. A przy tym, mimo takich prozaicznych funkcji, były świetnie zaprojektowane i są małymi dziełami sztuki użytkowej.
Mam już sporą kolekcję etykiet zapałczanych, polskich i zagranicznych, i niektóre egzemplarze puszczam w świat. Wyjmuję je z klaserów, odkurzam, opowiadam trochę o współczesnym świecie, żeby się nie przeraziły, widząc jak się zmienił odkąd trafiły do klaserów, oprawiam w ramki i wysyłam do nowych domów, aby cieszyły nie tylko moje oczy.
Skąd się biorą takie oryginalne etykiety? Na początku kolekcjonerzy zbierali całe pudełka lub odklejali z nich etykiety, nad parą i wklejali do brulionów i albumów. W pewnym momencie wprowadzono jednak obieg kolekcjonerski etykiet zapałczanych, na abonament, w ramach którego otrzymywało się pakiety oryginalnych, czystych etykiet, które które kompletowało się w serie i układało w klaserach.
W Polsce ruch filumenistyczny działał bardzo prężnie, kolekcjonerzy zrzeszali się w regionalnych kołach, wymieniali etykietami - także z kolegami z zagranicy - i nawet prowadzili własne pismo.
Zapraszam do mojego sklepu i mam nadzieję, że i Ciebie zafascynuje świat etykiet zapałczanych!
Magda![]()
